Kolega z kłopotami. Wydaje się, że na razie kłopoty zażegnane, Inwestorzy nie zapłacili na czas, a trzeba było ruszać z następna budową, pożyczyłam mu troszkę (z taty konta, wiec podwójny stres teraz), ktoś tam jeszcze też resztę. Mam nadzieję, ze dobrze zrobiłam.
Kolega B wraca ze Szkocji. Na stałe teraz.
Fajny chlop z tego B. ale grozi zakochaniem we mnie. Nie wiem, czy ja potrafię kochać. Nie chce nikogo skrzywdzić.
Byłam wczoraj u Naszego Choruszka. R czuej się dobrze, ma super humor do pożartowania, powspinania starych czasow. 24 stycznia ma rezonans. Walczy, najważniejsze, ze walczy, wciąga lekarstwa, pije soki, i razem z siostrą żartują, ze zabiją tego drania w środku. Jest bardzo wrażliwa na dotyk,czasem mocniejszy ucisk powoduje sińce od razu.
I troszkę mnie zszokowała. Bo ja takich dzieciak, a ona z mężem, córką i swoją siostrą doszły do wniosku, ze najlepiej będzie jak ja pojadę na wizytę 26 z jej corcią do chemioterapeuty, żebym przypilnowala wypisania dokumentów do zus. Boję się. Odpowiedzialne zadanie, bo przykro mi będzie, jak jej lekarz nie skieruje na świadczenie rehabilitacyjne, tylko na rentę.
Ja jestem dziecko jeszcze, nie umiem walczyć o swoje, a tu chodzi o załatwianie takich waznych rzeczy.
Bardzo Was proszę, panowie lekarze, walczcie o naszą R.
Dostałam cały plik dokumentacji, musze go teraz poukładać, a boję się nawet w nie zajrzeć.
wiem, co to za kłopoty kolegi. nie dość, ze osobiste to i teraz biznesowe:( i to dość poważne, bo na kilku budowach ma niewypłacalnych inwestorów. pytanie, czy jego firma przetrwa. Niestety z kasą to ja już nie pomogę, po prostu jej nie mam:(
kuźwa. czemu w tym kraju nie może być nic dobrze, czemu nie ma uczciwych ludzi.
nad ranem o godzinie 5-tej spadł mi z wielkim hukiem karnisz w pokoju telewizyjno-jadalniano-gościnnym:) z bardzo wielkim hukiem:)
no cóż, ściany sa jakie są, a moze i za krótkie kołki dałam, najpierw się z jedne strony obniżał, obniżał, obniżał, aż obniżył:) Mam nadzieję, zę sąsiedzi pode mną się nie obudzili:)
ja się obudziłam, rano potem sobie oejrzałam, no cóż, troszkę gipsu potrzba:), żeby dziury zachlastać, i farbą malnąć, plus kawałek na ścianie, bo tam tez karnisz zahaczył.
***
We wtorek mamy spotkanie wspólnotyz firmą dostarczającą ciepło.
A ja nie mogę po prostu patrzeć na tę panią V.
***
:) mam ochotę na sernik, zrobiłam rano zakupy:) tylko sera nie kupiłam:) :)
wkurza mnie ta moja kamienica, chyba się wycofam z tego bagna.
Jestem naiwna jak dziecko, wierzę w uczciwość innych ludzi, nie wiem dlaczego jestem tak skontruowana, ze nie spodziewam się że mnie ktoś okłamie lub oszuka.
najbardziej V mnie wkurza, dziś oskarżyła firmę zarządzajacą, ze nas oszukuje, kłamie, i ze dziewczyna która zrobiła zestawienie wpisała tam fikcyjne dane.
Przejmuje się kłopotami kolegi:( wczoraj rozmawialiśmy dużo, bardzo się nim przejmuję:(
Mam nadzieję, zę sobie nic nie zrobi, bo naprawde ma silna deprechę, i firma i rodzina go przerasta:(
Wiecie co może się człowiekowi przyśnić przez godzinę?
"spotkałam sie z dwojgiem znajomych, panem hydraulikiem, i kolegą Bartkiem, nie wiem, czy to w markecie jakimś sie spotkaliśmy, czy u kogoś znajomego, czy u mnie w mieszkaniu, tego nie zapamiętałam, pamiętam, tylko, ze nagle miałam kłopoty z koncentracją, nie mogłam ustać na nogach, i nagle ocknęłam sie u jakiegoś lekarza. Okazało się, że dosć długi czas tam jestem, i z tych moich kolegów, to już żadnego nie było, a bardzo miły pan doktor zapytał się, jak się czuję. Czułam się super, więc chciałam iść do domu, ale nie wiedziałąm gdzie, więc on się pyta, cyz kto.s może po mnie przyjechać z rodziny, ja rodziny nie chciałam meczyć, co się mają mną stresować, a on na to, ze sama nie mogę iść, i nagle zaczęłam łapać sie na tym (jaka nasza koleżanka R) , zę nie wiem, jak niektóre rzeczy się nazywają, nie wiedziałam, co amm dalej robić. Pan doktor powiedział mi, że ma dla mnie wyniki i one nie są zbyt dobre. Że widać, jakieś zmainy nowotworowe na mózgu. A ja to tak lekko przyjęłam, i powiedziałam mu, zę się spodziewałam, bo to juz któryś raz taka utrata jasności mi się zdarzyła"
Obudziałam się strasznie przestraszona:(
a za chwilę, w sumie po 4 godzinach, słysze wyjące syreny, i znowu stres, co się dzieje, czy wypadek, czy się pali.... Strach o bliskich:(
W końcu jakoś zasnęłam, ale wynik - godzinę później do pracy dotarłam.
p.s. kolega hydraulik ma jakieś kłopoty wewnętrzne, widzę, jak się miota, nie wie chłopak, co wybrać, ja mu niestety nie pomogę, ale szkoda mi go, taki fajny chłopak.
***
Wogole jakiś taki narzekacz mam dziś włączny, choć staram się nie narzekać.
Wpadła dzis do nas do firmy strasza pan, była nauczycielka i dyrektorka, wspaniała i mądra kobieta, serduszko mnie zawsze boli, jak ja widze, taka schorowana.
Pyta, co tam, a na moje pytanie, ze licho, kazała przestac narzekac i cieszyc się, ze jest praca. No bardzo madra kobieta.
ale narzekacz nadal jest, i pieprzone łezki w oczach, aż chce się przytulic w poduszki i pospać. Eh, niech mnie ktoś kopnie
****
w piątek organizujemy gwiazdke na świetlicy i spotkanie dla babc i dziadków:)
***
a potem szaleństwa emerytek:) jedziemy do naszych Agnieszek na urodziny:) 32 legalnie, ale 20 według naszego kalendarza:)
Bardzo chcę iśc do kina na "w ciemności", ale to dopiero po 25tym:(
***
Mam zepsutą klamkę w mieszkaniu:( w drzwiach wejściowych, kolejny wydatek:(
widziałam i Witaminki wpis o Filipie i jego szkole. Z naszym kurczakiem starszym podobnie, wyszczekany i pyskujący, ale nauka literek, głosek, czy czytania. makabra. nie chce sie nauczyć, co jaka literka znaczy, czy to n, czy u czy d. Uczy się na pamięć.
po tym jak dostał okularki ładnie pisze i rysuje, ale ta nauka, wierszyka mig się nauczy, czy piosenki, a taki oślim uporem, nie chce ulegnąć szkole. Tak ja go przynajmniej odbieram.
wczoraj byłam w domu an wsi,i przysiadłam z nim na chwilę. jak się przełamał, to już szlo, potem też przy byle jakiej okazji ćwiczyłam z nim literki, ale wątpię czy siostra to robi. Najlepiej, jak mały siedzi przed TV. Na pewno jestem niesprawiedliwa w tej mojej ocenie, ale szlag mnie trafia, jak ona mowi, ze się denerwuje przy nauce.
Przecież najgorsze jest, jak się zaniedba dziecko, a ona ma czas dla niego.
Nic, idę szykować się na imprezę - spotkanie noworoczne.
Wczoraj, jak już zamontowli gaz to chciałam iść spać:), ale pomyślałam o tym co do zrobienia, i wybrałam się szybko do nadzoru po dziennik budowy, potem odwiedziny u znajomego, potem rada sołecka, i znowu padnięta poszłam spać.
Wpadłam do domu rodzinnegoi, ale z racji "wszędzie biegiem" to może z 30 minut tam byłam.
:) Podobno tęsknią za mną. Pytali kiedy teraz przyjadę.
1. gazownicy - nie zamontowali licznika z gazem, bo pan hydraulik zapomniał coś tam zamontować. jakiś śrubunek na rurze czy coś. Ciekawe czy jeszcze coś mam nie zamontowane? Szkoda, bo miałabym już gaz dziś:) super by było.
2. Internet mi chłopaki zamontowali w M:) cieszę się, bo się ciesze i już.
3. Narada w kamienicy, sąsiedzi byli pogadali przez 1,5 godziny. Było głośno i jednogłośnie. Pytanie jak dalsze rozmowy się potoczą.
4. Byłam po siostrę, bo autobus jej nie jechał. Autko potem jej dałam, i pojechała do domu, ja tam nie jechałam, bałam się, nie chciałam być świadkiem nie wiem czego.
(odp. niby jest dobrze, nie było bomby - kamień z serca)
5. Na kolacje była pizza, na śniadanie też. W końcu ile jedna osoba może zjeść:)
Autka nie mam, miałam jechać wczoraj do Reni, ale autka nie miałam, więc chyba dziś przejdę sie pieszo:) 3 km w jedną stronę;) dam rade;) a jaka będę dotleniona:)
No i trzeba jeszcze pozmywać i porobić jedzonko. No i może ten dziwny pan hydraulik dojedzie.:)
na koncie jedno rozwalone malżenstwo, bo mąż wolał koleżankę z pracy, ona została sama z 6 miesięczny dzieckiem.
3 lata się zbierała do kupy.
jak się już pozbierała poznała fajnego gościa.
Holendra.
szykuje się do wyjazdu za granicę.
jescze tylko zgoda ojca dziecka na jej wyjazd. Tatuś tak to skomentował:"Że on sobie życia nie ułozyl ze względu na małą. Odwiedzał ją przez 1,5 godziny w weekendy, bo zawsze to inne zajęcia: kobieta, siłownia, basen....
Mała bardziej lubiła nas, baby, niż tatusia, tak ja to odbierałam, gdy widziałam ich razem.
Koleżanka boi się nowego.
Ale gdy nie spróbuje być z nim, który jest dla niej ważny, nie znajdzie w sobie dość siły by rzucić pieprzoną pracę w banku. Korporacji, która każe za niewyrobione targety, cyz jak to się u nich nazywa, tam ludzie boją się w parcy. Bo ta praca to jednak kasa na codzienne życie.
"To ważna decyzja. Bardzo. A z drugiej strony to impuls do zmiany. Choćby i tam się nie udało zawsze można wrócić i zacząc tu, w Pl na nowo. Nie w banku i nie z tą krową - szefową. Dąż do szczęścia. Myśleniem życia się nie zmieni.Trzeba działać. Zresztą - będzie dobrze."
p.s. ja to jednak mądrze gadam:)
A ja czuję strach dziś ściskający mnie za żoładek. Sprawy domowe. Dzis na pewno znowu jakaś bomba strzeli miedzy rodzicami. Boję się awantury, nawet jak mnie tam nie ma.